Kobiety na traktory!

______

Karolina Koziura


17 stycznia w Galerii Białej odbyło się kolejne spotkanie z cyklu Wieża Bab L. Tym razem poświęcone pracy Ewy Toniak Olbrzymki. Kobiety i socrealizm. Niestety mimo zapowiedzi na spotkanie nie dotarł jej główny gość, Ewa Toniak. Jednak organizatorzy, w tym wypadku Galeria Biała poradzili sobie z tą niefortunną sytuacją i z pewnością spotkanie można uznać za udane. Ożywiona dyskusja zarówno wśród uczestników spotkania, jak i zgromadzonej publiczności potwierdza tezę, że problematyka reprezentacji kobiet w socrealizmie oraz we współczesnej kulturze i sztuce jest nadal kontrowersyjnym tematem.


Podstawowym pytaniem, jakie musimy sobie zadać jest to, kim są tytułowe Olbrzymki? Kim były kobiety w socjalizmie i w jaki sposób je przedstawiano? Zasadniczym w tej kwestii wydaje się podział na sferę publiczną i prywatną. Socjalizm doprowadził do pozornej emancypacji kobiet w pierwszej ze sfer: Kobiety na traktory! - brzmiało jedno z głównych haseł propagandy PRL. Od tej pory kobieta to głównie robotnica, która wykonuje swoją pracę na równych zasadach jak mężczyźni. Czy aby na pewno? Obecność kobiet w sferze publicznej została znakomicie uchwycona w pracy Kobzdeja: Ceglarki, które szczegółowo omówili uczestnicy panelu. Na obrazie widoczne są trzy kobiety. Jedna z nich siedzi z opuszczonymi rękoma i przygląda się dwóm pozostałym, które rozmawiają ze sobą nieopodal. Obraz jest wyrazem bierności kobiet, ich niezaangażowania w pracę. Zupełnie inaczej przedstawieni są z kolei mężczyźni na innej pracy artysty: Podaj cegłę. Tutaj widoczna jest aktywność, siła i zaangażowanie mężczyzn w wykonywaną czynność.

Kobieta w sferze publicznej to ta zawsze Inna. Jest aseksualna i ma cechy fizjologiczne typowo męskie. To jest szczególnie widoczne nie tylko w rzeźbach kobiet „budujących socjalizm”, ale również w plakatach propagandowych z tego okresu. Kobiety mają na sobie za duże ubrania przypominające męskie kombinezony. Ich erotyzm jest tu cechą wysoce niepożądaną, szczelnie zamaskowaną. Zupełnie inaczej prezentuje się kobiety w sferze prywatnej. W magazynie Moda i życie widzimy młodą kobietę ubraną w sukienkę i szpilki, która…zmywa naczynia. Magdalena Dąbrowska określiła celnym słowem tą „schizofrenię” kobiet w socjalizmie mianem metafory „kilofa i woalki”.

O niewspółmierności światów mężczyzn i kobiet, zdaniem prowadzących świadczy również prace Kozyry z cyklu Łaźnia żeńska i Łaźnia męska. W socjalizmie głoszono pozorne otwarcie bram dla kobiet do świata męskiego (choćby w sferze zawodowej), jednak zawsze były one tylko dodatkiem doń. Kobieta w sferze publicznej została stworzona na wzór mężczyzny, to była „kobieta tynkarz” – a nie tynkarka.


Dyskusję zakończyła refleksja nad współczesnym stanem sztuki krytycznej i rozprawa z dorobkiem socrealizmu. Zdaniem nieobecnej Toniak zarówno w przypadku pierwszego, jak i drugiego zagadnienia dopóki nie wkroczymy na tory reinterpretacji sztuki i kultury socjalizmu oraz nie spojrzymy na te zagadnienia z dzisiejszej perspektywy nie będziemy w stanie nic zmienić zarówno w sztuce, kulturze jak i tytułowym postrzeganiu ról kobiet w naszej społeczno-kulturowej rzeczywistości.

A do lektury „Olbrzymek…” serdecznie zapraszam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz