Poszukując sacrum. Reminiscencje z wystawy Sakrokicz

_____

Anna Maria Kobylas

Marta Antoniak, Baptism of He-Man
W obecnym modelu cywilizacji niewątpliwie brakuje sfery sacrum, boskiego świata w świecie stechnicyzowanego człowieka. Homo sapiens dąży mimo wszystko do równowagi porządków rozumu i wiary, integracji wielu sfer życia i woła o nowy sens. W religiach wschodu odwołuje się do mistyki immanentnej, wewnętrznej. Rozmywa w sobie świadomość powracając do stanu prenatalnego. Wprawia to niewątpliwie w stan przyjemności, ograniczając jednocześnie mistykę do samego siebie. Mistyka immanentna prowadzi do coraz głębszego poczucia samotności, osamotnienia i opuszczenia, które przechodzi w stan enstazy (nie ekstazy) w bezosobowej jaźni. Jak pisze Jacques Verlinde w Zakazanym owocu jest to samotność ponad wszelkim dualizmem. Oczekiwanie od Innego to już mistyka transcendentna, nadprzyrodzona, zatem też bardziej rozwinięta, mająca doskonalszy charakter. Mistyka chrześcijańska jest z istoty nadprzyrodzona, zależy bowiem od łaski, której oczekuje się od osobowego Boga.

W takim kontekście możemy spojrzeć na problem sacrum we współczesności. Obecnie powstają teorie o rychłym powstaniu człowieka - techne, człowieka androida wyrosłego z modyfikacji genetycznej i potencji komputera. Globalizacja, konsumpcjonizm i popkultura spłaszczają rzeczywistość do wymiaru materialnego. Na tej płaszczyźnie dochodzi do zderzenia tego, co niby najoczywistsze – doświadczane zmysłami, z tym co było oczywiste np. w średniowieczu, czy też długo w chrześcijańskiej kulturze; mianowicie ze światem ducha i jego osobowych i objawionych relacji.


Na wystawie Sakrokicz reprezentującej zderzenie popkultury z osobą, która jest w centrum chrześcijaństwa, Jezusem z Nazaretu, mogliśmy zaobserwować pewną zależność. Dzisiejszy człowiek chce mieć duchowe i mistyczne relacje nawet w takich bajkach jak He-Man, chciałby doświadczyć Chrystusa jako kultowego bohatera swojego dzieciństwa, swoich dziecięcych kreskówek w kontekście hollywoodzkiego sukcesu. Jezus był pokazany także w towarzystwie Królewny Śnieżki i ich bliskim spojrzeniu – dzisiejszy świat chce takiej miłości, która jest absolutna i nie boi się wyzwań, nie boi się ewentualnego cierpienia czy poświęcenia. Na wystawie spotkaliśmy także malowaną postać św. Franciszka wśród baloników dmuchanych helem. Podświadomość może zdradzać tu pragnienie unoszenia się wraz z mistrzem duchowym, który potrafił lewitować i nosi niewidoczne stygmaty.

Tak, jak często nasza codzienność jest kiczowata, podobnie na wystawie Sakrokicz ukazano kicz i sacrum. To dualizm wyrażający pragnienie udoskonalenia, doświadczenia absolutu i jego osobowej relacji. Kształtowanie siebie tak, by być człowiekiem niebanalnym, nie kiczowatym wymaga czasu ale też zależy, jak mówi mistyka kultury chrześcijańskiej, od Osoby doskonałej. Ekstaza wypływająca z przeżycia tej relacji to tylko namiastka szczęścia jakiego można się spodziewać w fazie po śmierci. Sakrokicz paradoksalnie może stanowić apel o wprowadzenie wzniosłości w codzienność, o nową emanację mistyki XXI wieku.


Sakrokicz
Galeria Gardzienice, Lublin

1 komentarz:

  1. Recenzja zachęcająca do obejrzenia wystawy:)

    OdpowiedzUsuń